W Kinie, w Lublinie

Pamiętacie ten tekst zespołu bratanki  w kinie w Lublinie kochaj mnie. My stwierdziłyśmy, że powinno być kochaj JE.  Sprawdźcie sami dlaczego tak uważamy.

Wyobraźcie sobie moment, w którym już w drodze do miejsca docelowego nawet nie pada, tylko leje… Przeraźliwie ciężkie chmury i średnia widoczność za oknem pociągu spowodowana gęstym deszczem. 

Wychodzicie z pociągu, macie jeden parasol na dwie osoby. Po wejściu na hale główną dworca zdajecie sobie sprawę, że macie mokre ramię, jedna osoba prawe, druga lewe. Już nie macie ochoty na zwiedzanie i najchętniej wrócilibyście do domu.

Nagle deszcz przestaje padać i co więcej wychodzi słońce… teraz już nawet się nie wahamy, ZOSTAJEMY.

1. Tarasy Zamkowe

  • Z każdym krokiem podoba nam się coraz bardziej, aż w końcu jest już naprawdę dobrze, gdy dochodzimy do ogrodów na dachu (wiecie co to był za budynek? Centrum handlowe), które są genialnym pomysłem. Jemy śniadanie, brzuchy przestają burczeć, jest przyjemnie. Tarasy zamkowe, tam każdy znajdzie coś dla siebie, zaczynając od zwykłego odpoczynku, a kończąc  uwiecznieniem swojego wizerunku na pocztówce z Zamkiem Lubelskim. 

2. Zamek Lubelski

  • Ten zamek to chyba najbardziej rozpoznawalna budowla w Lublinie. Nas nie do końca zachwyca swym wyglądem, ale mimo to dobrze zobaczyć  budynek, którego nazwę wkuwałeś na phsz „Dążon na Zamku w Lublinie”. Rzecz jasna, że nie obędzie się bez crocsów. Są i one. 

3.Podziemia

W końcu docieramy do samego serca miasta. Tu, czas biegnie, jakby wolniej, uliczki nie są przepełnione turystami, a Ty czujesz sie jak w domu. W Trybunale Konstytucyjnym (budowla na środku rynku) wchodzimy do podziemii Lublina.

 Wychodzimy zdumione. Jak  zwykle, jako bliźniaczki urodzone pod szczęśliwą gwiazdą  udało nam się załapać na zwiedzanie podziemii z przewodnikiem, ale nie tym, który zaliczany jest do najnudniejszych momentów na wycieczkach szkolnych. Szczurołap zdecydowanie daje radę- modulacja głosem, gestykulacja i jego strój robią robotę.

Ruiny Kościoła Farnego to kolejne miejsce, które widzimy. Niby co ciekawego może być w pozostałościach murów?! Jednak kolejny raz jesteśmy zaskoczone, robimy fotki i gawędząc idziemy dalej.

4. Najlepsza lodziarnia

Tym razem dalej wcale nie znaczy gorzej. Stoimy przed najsłynniejszą wytwórnią lodów. Najlepsze, największe i wszystko co, naj naj na świecie. Lody zimne, a my gorąco polecamy  LODY BOSKO. My, mimo, że jesteśmy fanoholiczkami (jest takie słowo?!) lodów, nie jesteśmy w stanie zjeść jednej gałki. Lody Bosko to prawdziwy raj dla podniebienia.

Lody dostarczyły nam gigantyczną dawkę słodyczy, po to, by po chwili ostatecznie przesycił nas szyk malowniczych kamieniczek.

5. CSK

Boże… to spełnienie wizji szklanych domów z „Przedwiośnia”, być może „Przedwiośnie” to nie utopia. Centrum Spotkania Kultur- spojrzałyśmy i od razu człowiek jakby ukulturalniony. Naprawdę koniecznie musicie tam wejść. (Uważajcie na pszczoły.)

6. Uliczki pełne wierszy, murali, tętniące kulturą

Słońce przez szyby nas wygrzało, więc ruszamy dalej. W tym miejscu zwracamy Waszą uwagę na liczne murale, które zdobią stare kamienice, ale także na ukryte w różnych uliczkach wiersze, inspirujące frazeologizmy, no i te wiszące w chmurach palindromy. Mimo, że wiesz, iż od tyłu wychodzi ten sam wyraz zawsze czytasz w skupieniu i sprawdzasz czy faktycznie tak jest. Podsłyszałyśmy, że warto przyjechać do Lublina na Noc Kultury. Wtedy całe miasto przystrojone jest różnymi bibelotami, parasolkami, balonami i odbywają się ekstrakulturalne i ekstrawyczepiste wydarzenia. Za rok na bank będziemy.

 

 

 Okna z obrazami. Żaden przechodzień nie przejdzie obojetny. Ciekawe rozwiązanie, zresztą jak wiele w tym mieście. My jak najbardziej propsujemy,  naprawdę nie wiele trzeba by z niczego zrobić coś.

 7. Ogród Botaniczny

 8. Ogród Saski

O Lublinie mogłybyśmy jeszcze długo, długo, ale się już ściemnia. W jeden dzień udało sie odwiedzić naprawę sporo miejsc. Zaczynając na fontannach, w których wasze pociechy mogą sie kąpać, pięknych pawiach w Parku Saskim i kończąc na  ogrodzie botanicznym UMCS, który jest rajem dla miłośników przyrody. A i właśnie zajadamy cebularza (podobno lokalny specjał)- a to zwykła bułka z cebulą, ale jak nie zjeść czegoś co polecają tutejsi mieszkańcy. 

9.Pijalnia perły

Na koniec łyk (albo cała butelka) Perły i kończymy dzień. Trzymajcie się i do miłego już wkrótce.

pijalnia perły z lustrem na suficie - BOMBA

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *